Szczyt Drugich Garniturów

Dodano:
Nieobecność prezydenta Stanów Zjednoczonych na Szczycie Ziemi stawia pod znakiem zapytania jego powodzenie. Wątpliwości co do przyjazdu innych liderów krajów G-8 pogłębiają ten sceptycyzm. Tygodniowe spotkanie stanie się najprawdopodobniej kolejnym ciągiem rozważań na temat "co zrobić byśmy byli szczęśliwi?" - rozważań, z których nic nie wyniknie.
Organizatorzy Szczytu powinni byli najpierw pomyśleć nie o ilości zaproszonych gości, tylko o jakości listy. "Spotkanie kilkudziesięciu tysięcy polityków" brzmi dumnie i pięknie wygląda na czołówkach gazet, ale co z tego, skoro ich głosy mogą pójść na marne kiedy spotkają z oporem (co np. widać w przypadku słynnego Traktatu z Kioto) waszyngtońskiego Polityka nr 1?
Warto było zaprosić tylko kilkaset osób, ale takich czyje głosy mają rzeczywistą moc sprawczą. I nie tracić ogromnych sum na zorganizowanie imprezy, która w tylko jednej połowie jest prawdziwym Szczytem, w drugiej połowie pozostając co najwyżej polityczno - ekologicznym happeningiem.
Sergiej Greczuszkin
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...